10 latek nie słucha rodziców
Mój synek, jedynak, ma 5,5 roku i od około miesiąca, może trochę dłużej, bardzo nasilone napady złości i histerii, z którymi nie wiemy już jak sobie radzić. Wcześniej zdarzały się sporadycznie, jednak od wspomnianego czasu to codzienność. W tym czasie jedna z ulubionych pań przedszkolanek syna zrezygnowała z pracy, a dzieci
4-latek - nie słucha się, problemy z toaletą. Witam serdecznie, Zwracam się do Pani o pomoc odnośnie mojego syna Danielka. Syn ma 3 lata i 8 miesięcy. Od września uczęszcza do przedszkola. Szczerze mówiąc w przedszkolu od początku pojawiały się z synem problemy: nie słuchał się, robił wszystko po swojemu, krzykiem i płaczem
Mgr Anna Szyda Psychologia , Bełchatów. 63 poziom zaufania. Witam. Aby stwierdzić u dziecka jakiekolwiek objawy chorobowe, odchylenia od normy w zakresie inteligencji, rozwoju emocjonalnego czy w zakresie rozwoju mowy potrzebna jest ocena specjalisty psychologa i logopedy.Odpowiedź na portalu niewiele pomoże.Proponuję zgłosić się na
„Skacze, nie słucha, a w zeszłym tygodniu dwa razy rozbił sobie głowę, chociaż prosiłam, aby przestał skakać z kanapy” – to bardzo typowe „objawy” wskazywane przez zaniepokojonych rodziców. Jest jednak sposób na to, by odróżnić „żywe srebro” od dziecka z ADHD.
słuchaz zainteresowaniem nauczyciela i kolegów zabierających głos; jest aktywny na zaj ciach (zgłasza si , robi notatki) jest zawsze przygotowany do lekcji; potrafi prosić o pomoc, gdy czego[ nie wie; ma odrobione prace domowe; ma zawsze potrzebne pomoce do lekcji; zgłasza si do wykonywania zadań dodatkowych; dzieli si wiedzą z innymi
Dating 2 Months What To Expect.
Jak zareagować, gdy dziecko traci panowanie nad sobą i usiłuje nas skrzywdzić? Całkiem sporo osób pytało mnie ostatnio o to jak zareagować, gdy nasze dziecko pod wpływem silnych emocji próbuje nas skrzywdzić, a my jego, mimo wszystko, krzywdzić nie chcemy? Bo je kochamy? Bo rozumiemy, że ono nie do końca jest w stanie kontrolować swoje zachowanie pod wpływem silnych emocji, gdyż jest na to jeszcze za małe? Co zrobić gdy dziecko bije? Jak zareagować, gdy nasz kilkulatek jest tak bardzo „odcięty”, tak bardzo pochłonięty tym co czuje, że nie słyszy żadnych wypowiadanych przez nas słów i nie reaguje na żadne wysyłane przez nas sygnały? Dlaczego tak się dzieje? Co jest odpowiedzialne za jego zachowanie? Co zrobić, gdy konsekwentnie próbuje nas uderzyć, skrzywdzić lub coś zniszczyć? Co zrobić, gdy próbowaliśmy już różnych sposobów i żaden nie zadziałał? Fundament naszej reakcji (a w zasadzie naszej relacji) Przede wszystkim musimy pamiętać o tym, o czym napisałem w trzecim zdaniu. Dziecko bardzo często nie ma żadnego wpływu swoją reakcję i wynika to bezpośrednio z tego, w jaki sposób zbudowany jest jego/nasz mózg. Otóż gdy pojawiają się bardzo silne emocje, odcinane są wszystkie wyższe funkcje umysłu i władzę przejmuje tzw. jaszczurzy mózg, czyli część odpowiedzialna za prymitywny instynkt przetrwania. Czasami każe on uciekać, czasami się chować, a w jeszcze innych przypadkach – odpowiedzieć atakiem. I dopóki ten mózg gra pierwsze skrzypce, to żadne logiczne argumenty do dziecka nie dotrą. Musimy więc najpierw poradzić sobie z emocjami, aby dziecko na nowo przejęło kontrole nad swoim zachowaniem i swoimi myślami, a dopiero później przejść do ewentualnego tłumaczenia. To jak konkretnie możemy pomóc naszemu dziecku w takiej sytuacji? To jest rada, którą usłyszeliśmy od Pani Psycholog, gdy sami mieliśmy problem właśnie tej natury. Jeżeli dziecko ucieka do jakiegoś miejsca, w którym jest bezpieczne, to pozwalamy mu tam być, aż samo się uspokoi i dopiero, gdy będzie gotowe, możemy porozmawiać o całym zajściu. Jeśli natomiast przechodzi do ataku i nie ma z nim kontaktu, a nasze odejście od niego powoduje, że idzie za nami i dalej atakuje, to naszym zadaniem powinno być stanowcze przytrzymanie dziecka w taki sposób, aby nie mogło nas skrzywdzić, ale i abyśmy my jego nie skrzywdzili. Chwytamy/obejmujemy/przytulamy i jednocześnie ograniczamy swobodę ruchu. Korzystamy z naszej siły, ale wyłącznie w celu ochronnym. Dzięki temu chronimy nas, otoczenie i samo dziecko, przed nim samym. Stawiamy tym samym jasną granicę: w naszym domu w porządku jest odczuwać emocje i nie będziemy cię za to krzywdzić, ale też nie możemy pozwolić ci krzywdzić innych. Ostrzegam: Teoria jest prosta, lecz praktyka niekoniecznie To wcale nie jest tak łatwe, jak niektórym może się wydawać. Szczególnie gdy mówimy o dzieciach przedszkolnych i starszych, które potrafią już mieć swoją krzepę. Warto też mieć na uwadze, że czasami wystarczy 5 minut takiej „sesji”, ale zdarzają się również (podobno, słyszeliśmy od Pani psycholog) sytuacje, gdzie dziecko wytrzymuje i 20-30 minut. 20-30 minut ciągłego trzymania, ciągłych emocji, ciągłego napięcia, ciągłego wysiłku. Tu nawet nie o krzepę fizyczną chodzi, ale o psychikę. Jak nie stracić resztek rozumu, gdy musimy zachować spokój, podczas gdy nasze dziecko krzyczy, wyrywa się i rozpacza? Jak nie zarazić się jego emocjami i nie ulec im? Na to odpowiedzi niestety nie mam. Wiem, że jest to możliwe, ale wiem też, że jest to bardzo trudne. Na szczęście są też zalety tego rozwiązania Przede wszystkim jest ono chyba jedynym rozwiązaniem na które natrafiłem i które jest utrzymane w duchu rodzicielstwa bliskości oraz szacunku dla dziecka. Jest też jedynym, w którym pokazujemy dziecku, że krzywdzenie innych nie jest w porządku i sami, nie krzywdząc go, dajemy mu tego najlepszy przykład. Oczywiście nikt nie daje gwarancji, że zawsze zadziała idealnie, ale bardzo często wystarczą dwa, trzy razy i problem, który nieraz trwał latami (znam taki przypadek), znika bez śladu. Drugą zaletą jest to, że takie doświadczenie w ostateczności niesamowicie zbliża dziecko i rodzica. W jaki sposób? Oczywiście wijące się i wierzgające dziecko na naszych kolanach, nie sugeruje raczej szczęśliwego zakończenia. Niemniej w trakcie jak będziemy pomagać naszemu dziecko, emocje powoli będą opadać. Na początku będzie opór i wierzganie, a później chwila spokoju, później znowu opór, a później nieco dłuższa chwila spokoju. I tak będzie to trwało aż do momentu, gdy nasze dziecko ostatecznie uspokoi się na tyle, aby porzucić pomysł skrzywdzenia kogokolwiek i dosłownie rozpłynie się w naszych ramionach, pozwalając przez łzy wypłynąć wszystkim negatywnym emocjom. Niemal jak człowiek, który był opętany i nagle zrozumiał co tak naprawdę cały czas próbował zrobić, a on wcale tego przecież nie chciał. W takiej też chwili poczujemy się jednymi z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Nie tylko dlatego, że właśnie pomogliśmy naszemu dziecku w bardzo trudnej dla niego chwili i sami nie ulegliśmy naszym emocjom (mimo że bardzo kusiły), ale też dlatego, że dziecko obdarzy nas tym rodzajem uścisku i bliskości, który sprawi, że poczujemy się dosłownie kochani najmocniej na świecie. W końcu ono nigdy nie chciało nas skrzywdzić. Przecież tak mocno nas kocha. Po prostu na chwilę o tym zapomniało i potrzebowało jedynie kogoś, kto by mu o tym przypomniał. Dobrze, że byliśmy w pobliżu. Prawa do zdjęcia należą do Gordon.
Odłóż ten telefon! Sprzątnij w pokoju! Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! Takie rozpaczliwe nawoływania to codzienność dla rodziców nastolatków. Rodzice denerwują się, że dziecko ich ignoruje, a młodzież czuje się niesłusznie oskarżana, bo przecież nie ich wina, że nie słyszeli… Jaki jest tego powód? Najnowsze badanie przeprowadzone na Stanford School of Medicine dowodzi, że nastolatki rzeczywiście gorzej słyszą głos rodziców i jest to efekt fizjologicznych zmian związanych z dojrzewaniem mózgu. Naukowcy pod kierownictwem prof. psychiatrii Daniela Abramsa sprawdzili, jak zmienia się aktywność mózgu nastolatków w odpowiedzi na głos matki oraz na nowe, nieznane głosy, a następnie porównali to z aktywnością mózgów mniejszych dzieci. Okazało się, że reakcja neuronów jest u obu badanych grup zupełnie inna. U młodszych dzieci, do 12 roku życia w odpowiedzi na głos matki następuje istna eksplozja aktywności, zwłaszcza w układzie nagrody. Jest to zgodne z wcześniejszymi badaniami, które pokazywały, że mózg dziecka reaguje wyjątkowo silnie na głos matki i potrafi go rozpoznać już w życiu płodowym. Jednak w okolicy 13-14 roku życia odzew mózgu na głos matki całkowicie. Naukowcy sprawdzali to, nagrywając kilka przypadkowych słów wypowiadanych przez matki badanych nastolatków, a następnie odtwarzali dzieciom w wieku 13-16,5 roku nagranie, podczas gdy ich mózgu skanowane były przez funkcjonalny rezonans magnetyczny. Okazało się, że mózg nastolatka przestaje silnie reagować na głos matki, za to aktywniej pobudza się w odpowiedzi na nowe, nieznane wcześniej głosy. Jeśli więc mówimy coś do dziecka, które jednocześnie rozmawia przez telefon albo siedzi w grupce znajomych, naprawdę może nas ono nie usłyszeć, bo jego mózg jest nastawiony na odbieranie nowych głosów. - Dziecko staje się w pewnym momencie niezależne i jest to podbudowane pewnymi sygnałami biologicznymi, a ten akurat sygnał pomaga nastolatkom angażować się w świat zewnętrzny, budować nowe znajomości i być aktywnymi społecznie poza rodzinami - mówi dr Vinod Menon, jeden z autorów badania. Dlatego nie ma co obwiniać nastolatków o to, że gorzej słyszą nasze polecenia, czy nie mogą oderwać się od oglądanego filmu. - Jako nastolatek nie wiesz, że to robisz. Po prostu jesteś sobą: masz nowych przyjaciół i chcesz spędzać z nimi czas. Twój umysł jest coraz bardziej wrażliwy i przyciągany do tych nieznanych głosów - tłumaczy prof. Abrams. Jaka jest więc rada dla rodziców, którzy chcieliby dotrzeć do swoich dzieci? Wcześniej upewnić się, że dziecko na pewno nas słyszy i nic innego go nie rozprasza. Krótkowzroczne i samolubne Dzięki badaniom mózgu nastolatków naukowcy są w stanie wyjaśnić również inne irytujące czy niepokojące zachowania nastolatków. Okazuje się, że ich dojrzewające mózgi pracują zupełnie inaczej niż u dorosłych - na przykład podczas podejmowania decyzji. Jak wykazali badacze z University College London, w podejmowaniu decyzji u dzieci 11-14-letnich udział biorą głównie części kory mózgowej zwane bruzdą skroniową górną (bierze ona udział w przetwarzaniu podstawowych informacji o zachowaniu), a nie, jak u dorosłych, kora przedczołowa, w której zachodzą takie procesy jak wnioskowanie, logiczne myślenie, empatia. Zdaniem badaczy, to jest powodem tego, że nastolatki nie zawsze są w stanie trafnie przewidywać skutki swoich działań i myśleć długofalowo. Dzieci w tym wieku są też bardziej samolubne, bo ich umysł nie potrafi jeszcze wytworzyć kompletnego obrazu tego, co może dziać się w umyśle i uczuciach innego człowieka. I na to chyba nie ma już żadnej rady. Trzeba to po prostu przetrwać. Źródło: Newsweek/Stanford University
Co robić, gdy dziecko nie słucha? To pytanie często pojawia się na forach rodzicielskich. Aby otrzymać na nie odpowiedź, warto wyjść od pytania: co rozumiem przez stwierdzenie “słuchać kogoś”? Czy ja zawsze słucham innych? Dziecko nie słucha, znaczy nie jest posłuszne Rodzicielstwo to niesamowite doświadczenie, które każdego dnia może nas uczyć czegoś nowego nie tylko o dzieciach, ale przede wszystkim – o nas samych. Napotykając trudności w relacji z dzieckiem warto znaleźć czas na to, aby zastanowić się, na czym ta trudność tak naprawdę polega. Jest to szczególne wyzwanie w sytuacji, gdy wydaje nam się, że dziecko “robi wszystko na przekór”, postępuje wbrew temu, co “uzgodniliśmy” lub czego zakazaliśmy. Będąc rodzicem łatwo jest dojść do wniosku, że nasze słowo powinno być ostateczne i jest jedynym wyznacznikiem tego, jak dziecko powinno postępować. Przecież to oczywiste, że w porannym harmiderze nie ma czasu na rozmowy z dzieckiem o tym, dlaczego letnia sukienka nie jest odpowiednia na mróz, zakaz wybiegania na ulicę jest niepodważalny, zaglądanie do szafek w gościnie jest niezgodne z zasadami dobrego wychowania. Łatwo też stracić cierpliwość, gdy po raz piąty upominamy dziecko, by nie wchodziło do kałuży, a ono nic sobie z tego nie robiąc, ponownie do niej wbiega. W naszej kulturze panuje przekonanie, że rodzic jest “mądrzejszy” od dziecka, w związku z czym dziecko powinno się go bezwzględnie słuchać. Takie dziecko uznawane jest za “grzeczne” i “bezproblemowe”. Jeśli się bliżej przyjrzeć temu stwierdzeniu oznacza to, że dziecko grzeczne jest posłuszne i podporządkowane rodzicowi. Tutaj pojawia się pewna sprzeczność w oczekiwaniach rodziców względem dzieci. Wychowując dziecko do bezwzględnego posłuszeństwa, trudno w przyszłości oczekiwać od niego samodzielności i umiejętności podejmowania decyzji. Jeśli przez wszystkie lata to my decydowaliśmy, co jest dla niego dobre i złe, a indywidualne przekonania były przez nas akceptowane jedynie, jeśli były zgodne z naszymi, to skąd dziecko ma czerpać wiedzę na temat tego, jak stanowić o sobie samym? No dobrze, ale czy to oznacza, że w takim razie dzieci mają “robić, co chcą”? Czy przypadkiem nie powinny się one uczyć od maleńkości, że istnieją autorytety i zasady? Czy dziecko, które nie słucha, a rodzice to tolerują nie wyrośnie na roszczeniową osobę przekonaną o tym, że wszystko jej wolno? Kluczem do zrozumienia tej kwestii jest rozróżnienie słuchania od słuchania SIĘ, czyli posłuszeństwa. Dzieci mogą słyszeć, ale nie być posłuszne. Mogą też słyszeć nasz komunikat w sensie słownym, ale rozumieć go całkiem inaczej, niż tego oczekujemy. Zatem pytanie nie powinno brzmieć, jak dotrzeć do dziecka, które nie słucha, tylko jak zacząć mówić, aby dziecko nas słyszało. Drugim krokiem jest zrozumienie, dlaczego w danej kwestii jest dla nas tak istotne, aby dziecko było z nami zgodne. Małe dziecko, wielki charakter Małe dzieci w wielu kwestiach wiedzą, co dla nich dobre. Przychodzimy na świat z ograniczoną, ale skuteczną umiejętnością komunikowania swoich potrzeb. Noworodek płacze, gdy jest głodny, jest mu zimno lub gorąco, odczuwa ból lub potrzebę bliskości. W miarę upływu miesięcy wachlarz potrzeb małego dziecka się zwiększa, podobnie jak i umiejętność ich sygnalizowania. Kilkumiesięczne dzieci doświadczają trudnych emocji, takich jak frustracja, gdy np. jeszcze nie potrafią się sprawnie przemieszczać, a zabawka wciąż wymyka im się z rąk. To w tym okresie zaczynają uczyć się, jak sobie radzić z pierwszymi niepowodzeniami. Gdy mają kilkanaście miesięcy, ich świat w porównaniu do pierwszych tygodni życia, jest znacznie szerszy. Podobnie ze światem emocjonalnym. Zdolność przetwarzania informacji i swoich uczuć, jest jednak nadal bardzo nierozwinięta. To bardzo trudny czas dla dzieci, a przez to także ich rodziców. Nagle pojawia się w rodzicach przekonanie, że ich”dwulatek nie słucha, co się do niego mówi”. Niekiedy zaczynają ulegać pokusie, aby mówić do niego głośniej i wyraźniej, szczególnie, jeśli kwestia dotyczy czegoś “oczywistego”. Tymczasem dla dzieci mało rzeczy jest oczywistych. Z ich perspektywy świat jest miejscem nieustannego eksperymentowania: począwszy od przelewania wody z kubeczka do kubeczka, na sprawdzaniu, jak ich zachowanie wpływa na innych. Absolutnie nie wynika to z “wrodzonej złośliwości” dzieci. Takie ich postrzeganie związane jest z rzutowaniem “dorosłych” cech na kształtującą się osobowość dziecka. Małe dzieci, wbrew opinii popularnej jeszcze w poprzednim pokoleniu, nie potrafią “manipulować”. Aby manipulować innymi, należy posiadać bardzo złożoną wiedzę na temat emocji, rozumieć ciągi przyczynowo skutkowe w zachowaniach różnych osób, biorąc pod uwagę ich predyspozycje i indywidualne cechy. Dzieci nie potrafią sobie jeszcze radzić z własnymi emocjami, zatem na pewno nie potrafią zarządzać emocjami innych. To, że rodzice mogą odczuwać złość pod wpływem zachowania dziecka jest rzeczą naturalną, ale nie jest związane z samym dzieckiem. Mając w pamięci myśl, że małe dzieci wiedzą, co dla nich dobre, warto im zaufać. Oznacza to, że gdy zdarza się sytuacja, w której nasze dziecko postępuje inaczej, niż tego byśmy chcieli, musimy zastanowić się, czemu tak się dzieje. Wymaga to rozpatrzenia zarówno stanu emocjonalnego dziecka, jak i fizycznego. Dobrze jednak zacząć od siebie. Jeśli nasza złość wynika z faktu, że dziecko nie posłuchało tego, co do niego mówimy, warto szczerze odpowiedzieć sobie na poniższe pytania: Dlaczego zależy mi, aby dziecko mnie posłuchało? Dlaczego postępowanie w ten sposób, o który go proszę, jest dla mnie ważne? Co może się stać, jeśli dziecko postąpi w inny sposób? Czy na pewno mój komunikat jest zrozumiały z perspektywy małego dziecka? Będąc ze sobą szczerymi, możemy dojść do wniosku, że przestrzeganie tego, co mówimy, jest dla nas istotne z zaskakujących powodów. Być może wymagamy posłuszeństwa od dziecka, bo istotne jest dla nas, co pomyślą sobie o nas inni, albo sami byliśmy tak wychowywani (chociaż po zastanowieniu nie ma to większego uzasadnienia). Być może okaże się, że problemem jest tak naprawdę nasze zmęczenie. W wielu przypadkach może okazać się, że po prostu obawiamy się o bezpieczeństwo dziecka. W takim wypadku, bardzo istotne okaże się skupienie na samym komunikacie i stanie fizyczno-emocjonalnym malucha. Małe dziecko nie słucha, bo… Gdy jesteśmy zmęczeni po ciężkim dniu pracy, byle drobnostka potrafi wyprowadzić nas z równowagi. Podobnie jest z małymi dziećmi. Jeśli dziecko niechętnie z nami “współpracuje”, można przyjrzeć się jego codzienności. Być może doświadcza zbyt dużej lub zbyt małej ilości bodźców (jest przestymulowane lub znudzone) i jego opór wynika z potrzeby odpoczynku lub przeciwnie – dostarczenia sobie nowych wrażeń. Warto wiedzieć, że wyrażanie siebie (odbierane często jako przeciwstawianie się woli rodziców) jest także naturalnym etapem rozwojowym w wieku 2 i 3 lat. Dzieci w tym okresie mają duże poczucie autonomii i zaczynają postrzegać siebie jako osobną jednostkę. Nakazy i zakazy są przez nich postrzegane jako próba złamania tej “nowonabytej” autonomii i naturalną potrzebą jest nie poddawanie się im. Dlatego tak często rodzice malucha w tym okresie skarżą się, że 2 lub 3-latek nie słucha. Podobnie dzieje się później, w wieku kilkunastu lat – ten okres z pewnością łatwiej wydobyć z własnej pamięci i zastanowić się nad sytuacjami, w których przeciwstawialiśmy się własnym rodzicom. Starsze dzieci to małe dzieci, tylko kilka lat później Praca nad własnym rozumieniem potrzeb dziecka i swoich od najwcześniejszych lat pociechy, będzie procentować w przyszłości. To, w jaki sposób będziemy sobie radzić z przejawami autonomii naszego dziecka i jak będziemy stawiać mu granice, znacząco zaważy na jego późniejszej samodzielności, ale także zaufaniu do nas. Bezdyskusyjne wymuszanie posłuszeństwa może doprowadzić co prawda do wygodnej (na pewien czas) uległości dziecka, które będzie “się słuchać”, ale może powodować stopniowy brak utraty zaufania do nas. Może też doprowadzić do sytuacji, w której starsze dziecko będzie łatwo ulegało woli innych osób i będzie miało problem z rozumieniem własnych potrzeb. Może też być przeciwnie – dziecko w wieku kilkunastu lat i starsze będzie wymuszało na innych stosowanie się do jego zdania tak, jak zna to z domu. Jak mówić, by dziecko nas słuchało? Zastanawialiście się kiedyś, ile razy dziennie mówicie dziecku “nie”? Dzieci po pewnym czasie przestają zwracać uwagę na tego typu komunikaty, ponieważ nic za nimi nie idzie – “nie bo nie” to stwierdzenie, które źle wpływa na każdą relację. Chcąc, aby dziecko zaprzestało jakiegoś zachowania, warto zaproponować mu inne i/lub wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Czasami wystarczy niewielka zmiana sposobu komunikacji, by dziecko nie tylko posłuchało, ale też właściwie zrozumiało nasze intencje. Jak inaczej wyrazić zakazy? Nie wchodź do tej kałuży! – Widzę, że chcesz się pobawić w kałuży. Zrobimy to potem, jak założysz kalosze. Teraz możemy… Nie skacz po kanapie! – Kanapa nie służy do skakania, ale do siedzenia. Chodź, poskaczemy na macie/trampolinie. Zostaw ten nóż, bo się skaleczysz! – Nożem kroimy jedzenie w kuchni. Czy chcesz mi pomóc robić sałatkę? Przestań bałaganić! – Chciałabym, byś posprzątał zabawki, bo nie mam jak poodkurzać. Potem rozłożymy je znowu. Nie ciągnij siostry za włosy! – Puść warkocz siostry. Gdy ciągniesz ją w ten sposób, to boli. Za 10 minut ma tu być posprzątane! – Chcesz, bym pomogła Ci tu posprzątać? Nie ma bajek, bo ja tak powiedziałam! – Teraz jest pora kolacji, a nie oglądania bajek. Dlatego idziemy się umyć. Mówiłem sto razy, byś nie brał kubków ze stołu! Oparzysz się! – Kubki są gorące. Jeśli chcesz sprawdzić, jak pachnie kawa mamy, pokażę Ci, jak przestygnie. Ten sposób komunikacji jest asertywnym sposobem stawiania granic dziecku, a jednocześnie z zaufaniem i szacunkiem podchodzi do jego potrzeb. Pytania i odpowiedzi Co zrobić, gdy dziecko nie słucha poleceń nauczyciela? Przede wszystkim należy zastanowić się, z czego wynika ten stan. Brak umiejętności skupienia, nie stosowanie się do poleceń nauczyciela, brak zainteresowania tematem zajęć to często wynik niezaspokojonych potrzeb dziecka. Jeśli dziecko jest głodne, niewyspane, zmęczone, a w skrajnych przypadkach chore, będzie mieć problem ze współpracą w klasie. Stres, jakiemu poddawane jest dziecko (np. ze względu na sytuację rodzinną), także odbija się na motywacji do nauki. Jeśli docierają do nas sygnały, że dziecko nie uczestniczy w lekcji, sprawdźmy, czy sytuacja ma miejsce w przypadku jednego przedmiotu, czy wszystkich. Jeśli jest to jeden przedmiot, być może problem wynika z zaległości dziecka lub trudności w przyswojeniu danego materiału. Jeśli problemem są lekcje poranne, być może trzeba zastanowić się nad higieną snu dziecka i rozważyć wcześniejsze chodzenie do łóżka. Warto sprawdzić też, czy dziecko zjada obfite i odżywcze śniadanie. Niektóre dzieci mają wyjątkowo rozwiniętą potrzebę ruchu i gdy nie jest ona zaspokojona (nie są “wybiegane”), usiedzenie w jednym miejscu przez czas trwania lekcji jest bardzo trudne. W takim przypadku sprawdzi się zorganizowanie zajęć pozalekcyjnych zgodnie z potrzebami dziecka. We wszystkich jednak przypadkach najważniejsze jest wyjście od dziecka: zastanowienie się, jakich braków może doświadczać, co sprawia mu trudności i w jaki sposób możemy mu pomóc. Źródła: "Dziecko z bliska. Zbuduj szczęśliwą relację" Agnieszka Stein, rok wydania 2012, wydawnictwo: Mamania
Rekomendowane odpowiedzi Gość anka27 Zgłoś odpowiedź Czy dziecko 2,5 letnie mozna jakos przekonac, by niektórych rzeczy nie robiło? synek wszystko sciaga z półek nie tylko u nas, ale i u znajomych, na słowa, ze nie wolno nie reaguje- dalej robi swoje. w domu nie mamy nic w zasiegu jego rak, a kurkow gazowych wciaz ktos pilnuje, bo odkreca namietnie gaz, wszystko sciaga z półek. nie wiem, czy wszystkie dwulatki tak maja? czy mozna trzymac rzeczy rózne na meblach przy dziecku w tym wieku np. figurki, zegary, wazoniki, czy kazdy dwulatek to zrzuci lub sciagnie do zabawy? wszystko musimy przed synem chowac i inni, do których wsplnie jezdzimy takze. syn nie słucha, na minute przestanie, a potem i tak zrobi co chciał Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość ka-wa Zgłoś odpowiedź Dzieci są różne, do niektórych nic nie dociera, ale na to też ma wpływ wychowania od małego, dziecko 2,5 letnie jest mądre. Dziecku od początku trzeba poświęcać dużo uwagi, bawić się też z dzieckiem tym co jest odpowiednie do jego wieku, uczyć, tłumaczyć. Jeśli jest zostawione sobie, niech się bawi, to przeważnie są takie skutki. Lub jak pomaga wychowywać babcia i na wszystko pozwala. 50 minut temu, Gość anka27 napisał: inni, do których wsplnie jezdzimy takze. syn nie słucha, na minute przestanie, a potem i tak zrobi co chciał To też wynik braku uwagi, który ciągnie się z domu, jeszcze trochę, a będzie Ci wchodził na głowę. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość anka27 Zgłoś odpowiedź Ale syn ma zanadtto uwagi, jesteśmy duza rodzina, ja nie pracuje dopoki on nie ukończy 3 lat, mąż jest nauczycielem jest cale wakacje w domu, mieszkamy z moimi rodzicami, moimi dziadkami i rodzina brata w dużym 3 pietrowym domu, małyt ma ciągła uwagę Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość ka-wa Zgłoś odpowiedź Widocznie za mało, on potrzebował widać więcej. Powiedz, czego go nauczyłaś/ czego się nauczył? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość anka27 Zgłoś odpowiedź Poproszony umie juz powtarzać słowa, mówi mamo, tato, baba, pokazuje zwierzatka na obrazkach, obecnie uczymy go od pół roku korzystać z nocnika, czasem umie juz pokazać, ze chce siku czy kupe, bawi się z pieskiem, tata czyta mu książeczki Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość ka-wa Zgłoś odpowiedź To ma opróżniony rozwój, mniej więcej o rok, mniej też przez to rozumie. W tym wieku dzieci mówią zdaniami, znają też wieszyki na pamięć, od ich słuchania. Oczywiście nie wzystkie. Czytajcie dużo dziecku bajek, ale krótkie wierszowane, typu "Pan Hilary", nie tylko na dobranoc, budujcie z nim klocki, itp. Jak bym radziła skonsultować się z psychologiem dziecięcym. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Buba Zgłoś odpowiedź 2-latek właśnie uzyskał świadomość własnej odrębności. Zrzuca wszystko, bo chce widzieć, jak to spada. On musi mieć ruch: rower, piaskownica, bieganie, babranie się w różnych papkach, błocie...Trzeba mu czytać, opowiadać o otoczeniu. I nie słuchać, że chłopcy później mówią, bo się obudzicie z ręką w nocniku. Rodzice potem pakują dziecko do przedszkola i mają oczekiwania, że przedszkole wszystko załatwi a i tak traktują je jak przechowalnię. Poza tym wszystkie durnostojki w pobliżu dziecka i to tak małego są niepotrzebne. Daj mu gazetę, niech drze, ćwiczy dłonie. Niech segreguje kolorowe makarony. Tylko nie dawaj drobnych rzeczy bez nadzoru, bo on wszystko weźmie do buzi. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość anka27 Zgłoś odpowiedź pediatra nie widzi opóxnienia, syn był na bilansie dwulatka i pediatra powiedziała, ze skoro powtrarza słowa poproszony o to i rozumie mowe to nie ma powodów do niepokoju, stwierdziła tylko, ze jest bardzo żywiołowym dzieckiem. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Buba Zgłoś odpowiedź poszukaj informacji na własną rękę. Pediatrzy bardzo często wchodzą w rolę logopedy i tak mówią. Poszukaj sama informacji pod tym kątem. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość ka-wa Zgłoś odpowiedź Im dziecko wcześniej się rozwija nabiera umiejętności, tym ma łatwiej w późniejszym życiu. Dlatego lepiej nie zostawiać tego jak jest, tylko konsulować się ze specjalistami, żeby wiedzieć jak ćwiczyć/postępować z dzieckiem. I trzylatek bywa na etapie Twojego syna, tylko takie dziacko "duka" w trzeciej klasie, gdy inne dzieci czytają płynnie, a są takie co umieja czytać przed pójściem do szkoły, dobrzę więc chociaż być po środku. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź W dniu o 11:45, Gość ka-wa napisał: Widocznie za mało, on potrzebował widać więcej. Może za mało konkretnej uwagi. Bo skoro rodzice go pilnują non stop i stale zwracają uwagę to ma owszem zanadto uwagi. Tylko czy o taką uwagę mu chodzi? Dziecko w tym wieku nie potrafi powiedzieć czego chce, bo samo nie umie tego nazwać. Może potrzebuje innej uwagi. Przytulenia lub dobrego słowa, a nie wiecznego karcenia, że ciągle jest "beee", że niczego mu nie wolno. A może dziecko, skoro żywiołowe, to należy zając czymś roztropnym..... nie wiem... np. zapisać na jakiś sport dla dzieci? Poszukać czegoś gdzie się wyładuje, gdzie jego inteligencja będzie należycie wykorzystana i co może wypełni mu czas. To najlepiej zweryfikuje sama autorka. Może trzeba doradzić się psychologa dziecięcego. Poza tym autorko, polecam książkę, której tytułu nie pamiętam, ale na temat buntu 2-latków. Było tam opisane skąd wynika i jak sobie z tym poradzić. Cytuj "Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz" Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Buba Zgłoś odpowiedź nad dzieckiem trzeba pracować i mieć cierpliwość. Trudno, żeby było od razu idealne wg naszych oczekiwań. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi
10 latek nie słucha rodziców